Polka potrafi!

Jako że sama uważam się za Polkę, która potrafi, zapraszam do zapoznania się z mega zajebistą książkową inicjatywą mega pozytywnej osóbki:) Klikajcie, jeśli nic dawno nie zmieniło Wam życia na lepsze i pozytywnie Was nie naładowało!

Gdyby kogoś to interesowało, tytuł pochodzi od tego kawałka:

Kawałka wykonywanego przez wielce zacny zespół HRVRD (wcześniej Harvard). Polecam z całego serducha mego nową płytę.
A teraz czas na nowości rysunkowe. Trochę się tego zdążyło nazbierać, więc zacznę po kolei.

Kaidan Alenko, Mass Effect, czyli Człowiek o Fajnej Zbroi
Przeprosiłam się ostatnio trochę z Mass Effectem (głównie dlatego, że w końcu zakupiłam DLC Leviathan i ME1 na PS3, więc zabawy jest co niemiara). Lubię Kaidana, chociaż pipka z niego.

Isaac i Carver, czyli bros before hoes
Niech ktoś mi jeszcze powie, że to nie jest jedna z najbardziej wzruszających relacji w historii. Smutno mi, jak na nich patrzę, a co dopiero jak się nimi gra.

Dr Keats i lt. Malczynsky!:P
Ponieważ mnie i moim znajomym czasem się nudzi, wymyślamy sobie fanficzki i inne takie pierdoły (zwłaszcza, jak rozczarowują nas zakończenia, khe khe). To cuś powstało w zasadzie na prośbę mojej ziomalki Anny, która zażyczyła sobie rysunek siebie w masefektowej zbroi. Żeby nie było jej smutno, dodałam też moją postać, czyli dr Keats. (jeśli kogoś interesuje, skąd te babony się wzięły, zapraszam tutaj)

Kineza i kanistry!
Czyli kwintesencja grania w Dead Space 3.

Crysis 3
A to praca, którą zrobiłam na konkurs i skończyłam jakieś pół godziny temu. W sumie dwa dni dłubania, ale mam nadzieję, że w końcu uda mi się coś wygrać<3.

Z racji tego, że wydany na dniach dodatek do ME3 zatytułowany "Cytadela" powoduje u mnie napływ wzruszenia, a jeszcze nawet w niego nie grałam (co zmieni się jutro, gdyż ponieważ wybieram się w odwiedziny do ziomalki mojej o imieniu Patrycja i będziemy sobie nerdzić), spodziewajcie się fali rysunków masefektowych. Smutnych. Powstał jeszcze jeden szkicuś do Harbingera, ale boję się go wrzucać, bo fangirle mnie zabiją.
Słodkich snów i do usłyszenia wkrótce!<3
Bo mogę i lubię, a co!:D
The only thing that ever made him blue
was thinking that sky is what he should be turning to
- Ready when you are!

Główne zajęcia moje i Nyiro podczas grania w DS3 (poza fikołkami w Zero-Gravity i synchronicznymi przysiadami)
 Jak widać, Dead Space 3 przysparza mi dużo radości;). Podejrzewam, że na tym się nie skończy, ale kilka niedokończonych rysunków z Mass Effecta też czeka na lepsze czasy...
Z okazji premiery "Dead Space 3", trzeciej już odsłony jednej z moich najulubieńszych serii, postanowiłam nabazgrać kilka rzeczy. Na pierwszy ogień poszedł Isaac Clarke, nieśmiertelny inżynier, pod którego twarz podkłada niejaki Gunner Wright. Oglądałam go ostatnio w filmie "Love" i muszę przyznać, że ma śliczną buźkę, dlatego postanowiłam naszkicować i jego. Tak poza tym, "Love" szczerze polecam, choć zdecydowanie nie jest to film dla każdego. Ja byłam zachwycona - piękna muzyka, piękne zdjęcia, piękny główny bohater, a i tematyka niebanalna i fajnie to wszystko zmontowane.
piękna mordka Gunnera Wrighta

W grze nie za bardzo widać, że Isaac właśnie na tym aktorze był wzorowany (no, widać na launch trailerze, ale to co innego - tam pięknie wyrenderowano nawet smarknięcie), więc postanowiłam nad tym popracować i jakoś to poprawić. W związku z tym powstało to, co widać poniżej. Nawet mi się podoba.

Isaac Clarke, niezniszczalny i wiecznie cierpiący kosmiczny pan inżynier
A tak wygląda najpiękniej wyrenderowane smarknięcie w historii:
Mrau.
Na sam koniec zostaje nam John Carver, nowa postać w uniwersum dedspejsowym, który towarzyszy Isaakowi podczas jego mrocznej misji, jeśli gra się w koopie. Przeszłam Carverem całe DS3 i muszę powiedzieć, że niezły badass z niego. Jestem wielką fanką poniższego dialogu:

John Carver: Wait, you're not thinking we should mess with this sterilization system, are you?
Isaac Clarke: Mmmaybe?
John Carver: Isaac, it's gas that eats your face.
Issac Clarke: C'mon, what's the worst that could happen?
John Carver: IT'S GAS THAT EATS YOUR FACE.

Taak. Bardzo uroczy z Carvera kompan. Ogólnie świetnie napisana postać z mnóstwem fajnych dialogów i naprawdę fajną rolą w fabule. Ciekawa jestem, jak bardzo jest rozbudowana, kiedy gra się w pojedynkę. No, ale rozpisałam się, a Carver sam się nie wrzuci:

John Carver, Pierwszy Genetleman Tau Volantis
A co do samego dedspejsa numer trzy - jestem zachwycona wszystkim, poza zakończeniem. Klimat jest, w dodatku taki, który można kroić nożem, ale nie mogę znieść tego, jak Isaac cały czas myśli tylko o Ellie i od niej uzależnia wszystkie swoje decyzje (nawet Carver daje się w to w pewnym momencie wciągnąć, acz to akurat było urocze). Zakończenie gry jest okropne i wolałabym, żeby go wcale nie było, no ale cóż, EA jak zwykle zrobiło swoje. Planuję udawać, że to się nie wydarzyło i wszystko potoczyło się nieco bardziej sensownie. Nie zepsuło mi to jednak ogólnej frajdy z grania i odbioru zajebistej gry. DS3 trzyma wysoki poziom dwójki, a grafika i muzyka powaliły mnie na kolana. Carver trochę też.
Z okazji Świąt dwa szkicusie - mój ukochany James Vega i Młynarz, kolejny ziomal z "Metra 2033"!




I jeszcze raz wszynajszego świątecznego, robaczki:3

Merry Christmas!


Nikt co prawda niczego na tym blogu nie komentuje (boicie się mnie? kurde no, miła jestem i nie gryzę, weźcie się jakoś uaktywnijcie, bo mi smutno), ale licznik odwiedzin sam z siebie nie podskakuje, w związku z czym życzę Wam, moi drodzy podglądacze, wesołych i szczęśliwych Świąt, a także wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku. Oby nie przyniósł rozczarowań i obyście odnosili same sukcesy:).

Do usłyszenia wkrótce!
Pamiętacie, jak w zeszłym roku przechodziłam fascynację "Metrem 2033"? W tym roku jakoś znów to na mnie spadło za sprawą książek Andrieja Diakowa "Do światła" i "W mrok" ("W mrok" dopiero czytam, więc uprzejmie proszę o nie spojlerowanie). Pokochała żem była Tarana i nic na to nie poradzę. Sporo ostatnio pracuję, ale dzisiaj znalazłam kilka chwil na to, żeby machnąć kilka związanych z uniwersum Metra rysunków. Oto i one, na pierwszy rzut idzie Artem, bohater pierwszej części tej jakże zajebistej serii (już kiedyś go rysowałam, poszukajcie po tagach - wtedy wyglądał jak wypłosz, chyba się trochę wyrobiłam od tamtej pory).



No, a że czytam teraz "W mrok", powstały też szkice Gleba (który mi z jednej strony zwisa i powiewa, ale z drugiej czasem jest tak uroczo nieporadny, że może za jakiś czas zyska moją sympatię) i Tarana, który wymiata ponad wszystko i zajebiście wygląda na okładce książki.

   


Taran tylko naszkicowany, bo brakło czasu i sił. No i to by póki co było na tyle. Niedługo powrzucam grafiki, które tworzę na rzecz mojej nowej pracy:).